Miłość ojca do syna – od samego początku świadomie zdecydowałem o tym, żeby była widoczna także na korcie. Oczywiście nie jest to takie proste.

Rola zarówno ojca, jak i trenera wymaga mnóstwa samokontroli i zrozumienia. Na pewno im więcej akceptacji i miłości, tym lepiej. Właśnie dlatego na pierwszych treningach z Jankiem dużo się śmialiśmy. Przytulałem syna i ciągle dawałem mu prawdziwą, czystą, bezwarunkową miłość bez względu na to, czy mu wychodziło, czy też nie. Był to jeden z głównych motorów napędowych do pozytywnego wejścia w tenis oraz do zbudowania bardzo solidnego fundamentu.

Jako tata-trener pracuję regularnie nad kontrolą emocji, nad byciem obecnym i nad empatią do swojego syna. Te umiejętności nie tylko pomagają mi w byciu lepszym trenerem, ale także lepszym tatą oraz człowiekiem.

Bez tych narzędzi bardzo łatwo jest popaść w nieświadome i niekontrolowane zachowania, które później będą rzutowały na relację ojciec – syn.

 

List młodego tenisisty do swojego taty

Jeżeli jednak nie jesteś rodzicem trenerem, ale po prostu rodzicem i trenowaniem dziecka zajmuje się ktoś inny, to chciałbym, żebyś zapoznał się dokładnie z wypowiedzią pewnego młodego zawodnika, który odniósł się bezpośrednio do swojego taty:

„Tato, nie zawsze musisz za mną chodzić. Czasami chciałbym się cieszyć po prostu z tego, że gram w turnieju. Nie musisz zawsze dawać mi przed meczem wszelkich abstrakcyjnych dla mnie instrukcji. Tym bardziej że nawet ich do końca nie rozumiem i myślę tylko o tym, żeby cieszyć się z grania w tenisa i bawić się grą.

Proszę, nie przyzwyczajaj mnie do tego, że po każdym meczu muszę otrzymać Twój ostateczny werdykt. Daj mi się nauczyć na własnych błędach, ale także na dobrych decyzjach. Może Ci się wydawać inaczej, ale jestem bardziej dojrzały, niż myślisz. Daj mi odkrywać i budować obraz samego siebie, a nie tego, kim chcesz, żebym był w porównaniu do innych. Wiesz, z czasem nauczyłem się, że tenisista powinien wiedzieć, jak rozwiązywać problemy, ponieważ tenis jest grą błędów. Dlatego daj mi popełniać te błędy, które w całym tym procesie muszę popełnić, żeby zamienić je w doświadczenie i wiedzę.

Proszę, gdy po przegranym meczu płaczę, nie myśl, że jestem słaby i nie umniejszaj moich łez, ponieważ był to dla mnie bardzo ważny mecz. Także gdy śmieję się po przegranym meczu, nie uważaj mnie za osobę nieodpowiedzialną, ponieważ wiem, że będę miał następną okazję, żeby się poprawić i być lepszym”.

 

Przecież chcemy dla nich jak najlepiej

My jako rodzice zawsze chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, ale nie zawsze niestety mamy odpowiednią ku temu wiedzę. Czasem zachowujemy się jak ignoranci, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Wielu rodziców powtarza, że znają swoje dzieci od podszewki i często mają całkowitą rację.

Dogłębna wiedza na temat swojego dziecka nie oznacza jednak, że się wie, czego im potrzeba jako tenisistom.

Współpraca rodzic – trener

Poruszam ten temat, żeby uświadamiać rodziców, że czasem jest po prostu lepiej odpuścić i zaufać trenerowi. Co innego, gdy nie mamy do trenera pełnego zaufania, ale wtedy najlepiej z takiej sytuacji jak najszybciej wyjść, bo wszyscy na tym stracą. Warto zainwestować w kompetentnego trenera. Taki trener będzie przekazywał nie tylko swoją wiedzę tenisową, ale także swoje podejście do życia, które będzie wpływało na dalszy rozwój dziecka.

Trener i rodzic pełnią odmienne role w karierze tenisisty i role te nie powinny się ze sobą kłócić. Z tego względu niezwykle ważna jest odpowiednia komunikacja pomiędzy rodzicem a trenerem.

Gdy ten fundament nie będzie wystarczająco solidny, to prędzej czy później wszystko nam się zawali jak domek z kart. Jeżeli rodzic chce grać rolę trenera, to nie powinien go zatrudniać. Z drugiej strony, jeśli trener chce być dla zawodnika rodzicem, to nie powinien być wtedy trenerem. Zatem co dokładnie powinien robić rodzic, żeby odpowiednio wykonywać swoją rolę? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie między innymi tutaj.

Fragment książki “Mały Tenisowy Mistrz”. Książka do nabycia jest tutaj.

miłość ojca do syna