Kto nie dąży do zrealizowania swoich marzeń? Wszyscy powinni mieć choć jedno marzenie, aby czuć, że się żyje, aby pobujać trochę w obłokach, aby oddychać z ogromną chęcią, aby je spełnić i być spełnionym. Albo go nie spełnić i dalej czuć się doskonale, ponieważ zawsze się próbowało i walczyło. Można pokochać przecież sam proces w dochodzeniu do wyznaczonego celu.

Z całą pewnością Roger Federer, Rafael Nadal czy Novak Djokovic spełnili wiele swoich najskrytszych marzeń związanych z tenisem, ale my mamy do czynienia z kimś innym. Jest to Włoch mający 43 lata i który nazywa się Enrico Becuzzi. Od 25 lat jeździ po kortach całego świata i zapisuje się do turniejów z nadzieją, że się do nich dostanie. Chce spełnić swoje marzenie. Wygrać jeden mecz, aby uzyskać 1 punkt ATP, który pozwoli mu zaistnieć w rankingu ATP. Już był na tej liście w 2003 i 2005 roku, ale wtedy obowiązywał przepis, że za otrzymanie “dzikiej karty” do turnieju Challenger otrzymywało się 1 punkt. Dzisiaj już to nie obowiązuje. Włoch wziął udział w około 250 turniejach różnej rangi na całym świecie, gdzie w 17 turniejach grał mecz o punkt. W tym roku rozegrał 12 spotkań singlowych, gdzie wygrał 1 w eliminacjach, ponieważ przeciwnik po wygraniu seta 6:4 skreczował. Nie ma wątpliwości co, do tego, że Enrico jest wielkim tenisowym przegranym, ale jego ciągły upór spowodował, że zaistniał nawet w Wall Street Journal.

Winston Churchill powiadał:

“Sukces polega na przechodzenia od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”.

Idealnie ten cytat pasuje do Enrico, który tłumaczy:

„Zacząłem późno grać w tenisa, w wieku 9 lat, kiedy mój tata dał mi w prezencie drewnianą rakietę tenisową. Zaprowadził mnie na ściankę, którą mieliśmy w domu, abym nauczył się odbijać. Od tej chwili zakochałem się w tenisie. Dorastałem oglądając czterech muszkieterów z lat 80-tych. To był Lendl, McEnroe, Wilander i Connors”.

Nie chce przestać, dopóki nie wygra jednego meczu. Jak sam przyznaje:

„Jeden raz w 2003 roku, na turnieju w Sofii byłem o krok od wygrania mojego pierwszego meczu. Następnego dnia już ostro trenowałem. Dopóki będę miał siłę i chęci będę próbował. Nie chce się poddać. Szukam jednego zwycięstwa, tylko jednego i wtedy skończę”.

Dlaczego nigdy nie wygrywa?

“Mój serwis jest bardzo słaby. To jest mój najsłabszy punkt. Fizycznie jestem na poziomie średniego zawodnika. Mentalnie czasami czuję się wyśmienicie na korcie, a czasami kompletnie pusty, bez energii”.

Wie, że nie zostało mu dużo czasu, aby zrealizować swoje marzenie. Czas nie jest jego sprzymierzeńcem:

„Przez całe życie opłacałem wyjazdy z własnej kieszeni, spałem w hotelach gorszych niż pół gwiazdki, a czasami spałem nawet na lotniskach, ponieważ nie miałem pieniędzy nawet na jedzenie. Nigdy jednak nie odłożyłem na dalszy plan mojej tenisowej poprawy. Zdarza się, że czasem życie nie daje Tobie tego, czego tak bardzo chcesz”.

Enrico sprawdza jakie są jego kolejne turnieje. Rozważa prawdopodobieństwo. Nie chce odpuścić. Nie przeszkadza jemu te 250 spotkań, które przegrał. (Czy może jednak?). Patrzy w przyszłość:

“Nie żałuję tego, jakie życie sobie wybrałem. Nie przestanę grać, ponieważ muszę być gotowy na mój wielki dzień. Może to być którykolwiek dzień w kalendarzu i muszę być na to przygotowany”.

Kiedyś, lata temu widziałem Włocha na turnieju w Maroku i modliłem się, żeby na niego trafić. 😉 Bardzo sympatyczny gość, ale nie jeden podczas zawodów śmiał się, że jest dostarczycielem punktów. Na treningach grał przyzwoicie, ale jak miał rozegrać mecz spalała go trema i robił dużo podwójnych błędów serwisowych. Enrico dąży do zrealizowania swojego marzenia i chwała mu za to. Jeśli mu się uda ta sztuka, to będzie szczęśliwy, a jeśli nie to chociaż będzie wiedział, że spróbował i nie będzie miał wyrzutów sumienia, gdy odłoży rakietę na kołek. Nie przejmuje się zbytnio  porażkami, ale trzeba też przyznać, że już musiał bardzo się do nich przyzwyczaić. Obawiam się, że z poziomem tenisowym jaki prezentuje musiałby kupić sobie “dziką kartę” do turnieju głównego i liczyć na to, że ktoś mu skreczuje. Wall Street Journal określił Enrico w ten sposób: jest legendarnym sportowcem. Nie tylko zwycięzcy zapisują się historii. Czasami przegrani są niesamowitą inspiracją…