Chcesz, żeby Twoje dziecko wygrywało w przyszłości? Przypilnuj techniki!

Dzisiaj chciałbym poruszyć temat techniki, która moim zdaniem jest bezwzględnie najważniejszym elementem w początkowym nauczaniu. Jestem w stanie nawet zaryzykować stwierdzenie, że przygotowanie techniczne jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na wynik do 13-14 roku życia. Zawodnicy, którzy mają nieskazitelną i wręcz prawie idealną technikę, gdy są dobrze poukładani i mają odpowiednie techniczne nawyki są w stanie wygrywać z zawodnikami, którzy mogą być mocniejsi fizycznie czy nawet mentalnie. Na tym etapie do 13-14 roku życia sama technika jest w stanie wygrywać mecze, ale nie o wygrywanie nam chodzi, tylko o optymalne przygotowanie zawodnika i danie mu jak największych szans w profesjonalnej karierze.

Z własnego zawodniczego doświadczenia wiem, że gdy przez pierwsze lata przygody z tenisem ustanowi się niekorzystne nawyki, to później trzeba tracić bardzo dużo czasu, energii i pieniędzy na ich odkręcanie. A przecież zamiast skupiać się na odkręcaniu można by skupiać się już na kolejnych elementach, czyli już bardziej na przygotowaniu motorycznym i mentalnym. Pamiętam, gdy w wieku 12 lat zmieniłem trenera, który postanowił zmienić mi przede wszystkim forhend. To była jak najbardziej słuszna decyzja, ale poświęciliśmy na to praktycznie rok, a w tym czasie inni poukładani od początku zawodnicy szli dalej, a ja musiałem się zmagać z czymś, co wcześniej zostało źle zrobione. Oczywiście to i tak było mniejsze zło, ponieważ gdybym w ogóle nie zmienił forhendu to prawdopodobnie w późniejszym czasie nie dotarłbym nawet do rankingu 1000 ATP. Chodzi jednak przede wszystkim o to, żeby być świadomym, czym jest i jak wygląda odpowiednia technika i tego się trzymać z całych sił na początku przygody z tenisem. Gdy zaniedbamy technikę, to później nam to wyjdzie bokiem i będziemy musieli za to beknąć, ponieważ gdy po 14-tym roku życia przyjdzie grać już na mocniejszej piłce z silniejszymi rywali to nieodpowiednia technika zacznie nam przeszkadzać, co będzie wpływać na nasze przygotowanie mentalne czy też przygotowanie fizyczne, a nawet kontuzje. Po co nam silna głowa, jeśli nie potrafimy odpowiednio odbić piłki i odpowiednio się do niej ustawić. Doskonale to podkreśla Toni Nadal:

Przede wszystkim chcę podkreślić, że strona mentalna jest ważna, kiedy masz dobre uderzenia. Sfera mentalna nie jest najważniejsza, jeśli nie masz dobrego uderzenia. (..) Jeśli Twoje uderzenie jest słabe to bezpośrednio oddziałuje ono na Twoją psychikę, dlatego, żeby mieć silną sferę mentalną najlepiej jest mieć dobre uderzenia. Nawet, jeśli mówi się, że głowa robi największą różnicę to nie jest prawdą. Najważniejsza jest technika. Spójrzmy na technikę najlepszych zawodników. Jak już masz dobrą technikę, później musisz mieć dobrą głowę, żeby uporządkować schematy, wiedzieć jak grać, wytrzymywać w sytuacjach stresowych. Jeśli masz jakieś niedostatki w technice mało da posiadanie mocnej psychiki. To prawda, że Federer jest najlepszy w najważniejszych momentach, że Ci najwięksi wygrywają te najważniejsze punkty, ale na końcu to nie jest kluczowe. Chodzi o to, że Ci dobrzy charakteryzują się tym, że dają sobie więcej okazji, ponieważ mają wyższy poziom gry.

Aby wiedzieć jak powinna wyglądać odpowiednia technika nie trzeba wielkiej filozofii. Wystarczy podpatrzeć najlepszych. Nawet rodzic, który jest dobrym obserwatorem będzie w stanie dostrzec czy trener naucza w odpowiedni sposób. W momencie, gdy rodzic zobaczyłby jakieś znaczące różnice, to nie będzie niczym złym, jeżeli z szacunkiem podpyta się trenera o właściwą technikę i czy oby na pewno jest ona na pierwszym miejscu na początkowym stadium rozwoju. Nie chodzi tutaj o wchodzenie w kompetencja trenera, ale o zwykły dialog. W pierwszej setce rankingu ATP są nieliczni zawodnicy, którzy nie mają super techniki, a osiągają sukcesy. No i tutaj sprawa nam się nieco komplikuje, ponieważ można na przykład mieć jakieś swoje ruchy, ale jeśli kontakt z piłką jest odpowiedni i piłka ląduje tam gdzie chcemy i gra jest efektywna to taka technika też może być ok. Po co jednak ryzykować? Warto od samego początku uczyć dzieci nieskazitelnej techniki. Błędem będzie, jeżeli będziemy chcieli uczyć dzieci dokładnie takiej samej techniki uderzeń jak np. Federer. Każde dziecko jest inne ma swoją wyjątkowość, także nigdy nie stworzymy kopii innego zawodnika. Uczmy się techniki od najlepszych, ale zachowujmy też indywidualność.

Ja bym podsumował to w ten sposób, że przykre jest to przede wszystkim w polskim środowisku tenisowym, gdy kładzie się tak duży nacisk na turnieje tenis 10, o czym zresztą już pisałem kilkakrotnie. Wielu trenerów przygotowuje swoich podopiecznych pod turnieje, które powinny być tylko dodatkiem. Najważniejsza jest technika! Podzielam w 100% zdanie Toniego. Na pewnym etapie rozwoju Janka musiałem podjąć decyzję czy uczyć go pod granie czerwonymi piłkami w turniejach mini tenisa czy przestać go ograniczać i dać mu większą swobodę i grać na większe pola nie ograniczając jego ruchów. Postanowiłem skupić się na technice i prawie w 100% zrezygnować z turniejów do lat 10. W głowie miałem i nadal mam większą wizję. Wizję tego jak będzie grał za 5-10-15 czy 20 lat.

PS. Ostatnio byliśmy w Polsce i naprawdę żałosne jest patrzeć na dzieci, które mają powykrzywianą technikę i grają tylko po to, żeby wygrać w turniejach Tenis 10. Wina oczywiście leży po stronie trenerów oraz również, ale w mniejszy stopniu po stronie rodziców, którzy mogą być tego nieświadomi. Chcą, żeby ich podopieczni osiągali sukcesy na wczesnym etapie, żeby ciągle byli zmotywowani do grania w tenisa i wydawania pieniędzy na trenera, ale to ma niestety krótkie nogi. A wiem to niestety z własnego doświadczenia, ponieważ miałem bardzo słabą technikę do 13-14 roku życia i byłem ciągle 1-2 w Polsce, ale to kompletnie nie przełożyło się na późniejszą karierę. Przez błędy popełniane przez trenerów i rodziców cierpią dzieci, które nie są niczemu winne w takiej sytuacji. Uczulam, żeby skupiać się bardzo mocno na technice na samym początku rozwoju. Zapewniam Was Drodzy Trenerzy oraz rodzice, że dziecko, które do 10-12 roku życia gra niepoprawnie technicznie, ale wygrywa turnieje i jest najlepsze w Polsce, w wieku 18 lat przestanie grać w tenisa, albo będzie się zmagać z przeciwnościami, tracić motywację i grunt pod nogami, ponieważ nagle przestanie wygrywać i cała pewność siebie wyleci przez dach hali tenisowej. Nie da się grać profesjonalnie w tenisa i osiągać sukcesów z połamanym forhendem. Szkoda czasu, żeby wszystko odwracać i odstawać się najpierw kimś, żeby stać się kimś lepszym. Wolę, żeby Janek robił po 2-3 deble w gemie, ale starał się serwować tak jak będzie serwował w przyszłości niż jak ma serwować jak „kelner” albo jakby grał w plażówkę.

fot. Javier Ferrer ustawia backhand Jankowi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s